Polska jest obecnie największym producentem drobiu w Unii Europejskiej i przez ostatnie lata odnieśliśmy bardzo duży sukces. Obserwujemy dynamiczny przyrost produkcji. W momencie wchodzenia do UE produkowaliśmy niecałe 900 tys. ton drobiu, co stawiało nas w gronie typowych „średniaków”. W tej chwili produkujemy blisko 2 miliony ton (dane za 2014 rok), a zatem jesteśmy zdecydowanym liderem w tym obszarze. Do tego trzeba dodać, że z jeszcze większą dynamiką przyrasta nam eksport. Poza granice kraju trafia obecnie 40 proc. produkowanego w Polsce mięsa drobiowego. W zeszłym roku wyeksportowaliśmy 766 tys. ton, głównie do krajów UE - około 80 proc. – co potwierdza, że nasze produkty spełniają najwyższe światowe normy. Polski drób wywożony jest przede wszystkim do Niemiec czy Wielkiej Brytanii, a także Czech i Słowacji , gdzie od jakichś kilku lat trwa negatywna kampania medialna dotycząca polskiej żywności. Pomimo tego, potrafimy się tam przebić z naszymi produktami. Kluczowe są dwa aspekty: wysoka jakość i bezpieczeństwo polskiego drobiu oraz konkurencyjna cena – właściwie najniższa w całej UE.

Wzrasta nam również spożycie mięsa drobiowego. Co prawda nie tak dynamicznie jak jego eksport, ale w tej chwili przeciętny Polak konsumuje rocznie więcej drobiu, tj. ok. 28 kg, niż typowy mieszkanie UE, tj. ok. 24 kg. Z roku na rok spożycie wzrasta przeciętnie od połowy do kilograma (per capita).

Jeżeli chodzi o sam udział w rynku, to można przyjąć, iż w strukturze produkcji mięsa drobiowego kurczęta brojlery stanowią ok. 80 proc., zaś między 15 a 17 proc. przypada na indyki. Pozostałe kilka procent to gęsi i kaczki oraz mniej popularne gatunki drobiu. Warto podkreślić w tym miejscu, iż przez ostatnie kilka lat obserwujemy bardzo dynamiczny przyrost produkcji kaczek.

W Unii potencjalnie najwięksi producenci drobiu to Francja, Niemcy i Wielka Brytania, przy czym to raczej Polska stanowi dla nich zagrożenie wprowadzając swój drób na tamtejsze rynki po konkurencyjnych cenach. Są też kraje będące liderami eksportu, jak np. Holandia. Tam udział sprzedaży zagranicznej w stosunku do produkcji jest bardzo istotny. Dużo większy niż u nas. Potencjalnie konkurencją dla Polski mogą być nasi wschodni sąsiedzi. Rosja, jeden z głównych importerów drobiu na świecie, stała się w przeciągu kilku ostatnich lat praktycznie samowystarczalna w tym obszarze, rozbudowując w imponujący sposób swoje zaplecze produkcyjne. Przewiduje się, iż w nieodległej przyszłość rozwinie możliwości eksportowe na tyle, aby stać się liczącym graczem na światowym rynku. Ukraina z kolei, pomimo zawirowań politycznych, potrafiła wyeksportować w ubiegłym roku do UE blisko 20 tys. ton mięsa drobiowego wypełniając praktycznie w całości przyznany jej przez Brukselę kontyngent importowy. Obrazuje to w jednoznaczny sposób możliwości tamtejszego sektora drobiarskiego, który charakteryzuje się nieprzeciętną wielkością poszczególnych zakładów oraz niskimi kosztami produkcji. Prawdopodobnie po otrząśnięciu się przez Ukrainę z zawieruchy spowodowanej konfliktem z Rosją stanie się ona jednym z głównych producentów drobiu w Europie i na świecie. Powszechnie wiadomo, że kraj ten ma idealne warunki do tego aby stanowić spichlerz dla całej Europy.

Embargo na dostawy mięsa na rynek rosyjski bezpośrednio nie wpłynęły na polski eksport ( na rynek  rosyjski eksportowano ok. 1,5% produkcji). Jednak w jakimś sensie odczuliśmy to pośrednio. Ograniczenia nałożone przez Rosję na Unię Europejską i Stany Zjednoczone spowodowały pojawienie się nadwyżki określonych elementów, głównie kurczaka (np. tylnych ćwierci), które były dotychczas sprzedawane z powodzeniem na tamtejszym rynek My mogliśmy odczuć to wtórnie, poprzez spadek cen.

A jak wygląda rynek jaj w Polsce.

Przez ostatnie lata dużo się zmieniło w świadomości ludzi. Coraz częściej przykładają wagę do tego, czy np. kupują jaja z wolnego wybiegu, obserwujemy już taki trend na rynku. Obecnie spośród 38,67 mln populacji kur niosek, aż 12,5% utrzymywanych jest w systemach alternatywnych, z czego 9,9% przypada na chów ściółkowy, na chów wolnowybiegowy 2,4%, zaś nioski ekologiczne stanowią 0,2%. Jest zainteresowanie jajami o wyższym standardzie. Chodzi tu o dwie kwestie: bezpieczeństwo i dobrostan zwierząt. Nie zawsze jednak możemy się zgodzić z metodami promocji stosowanymi przez niektóre podmioty. Mam tu na myśli np. niesłuszne przypisywanie powszechnie obowiązujących standardów jednie produktom wybranej marki, jako cech wyróżniających ją spośród analogicznej oferty innych dostawców. To jest wybieg, na który nie możemy się zgodzić.

Staramy się upowszechniać hasło „One Egg per day is OK” i prowadzić działania zmierzające do promowania standardów żywienia w oparciu o zwiększenie konsumpcji jaj. Niezwykle istotnym zagadnieniem jest dążenie do zahamowania malejącego spożycia jaj konsumpcyjnych w Polsce, które obecnie wynosi około 145-150 na mieszkańca i na przestrzeni ostatnich 4 lat obniżyło się o blisko 33%. Na pewno, w porównaniu do mięsa, jaja mają jasną kategoryzację. Są te z jedynką, dwójką, trójką. Każdy wie, z jakimi standardami ma do czynienia. W Polsce planuje się również stworzyć podobne kategorie dla mięsa kurczącego, poprzez wprowadzenie jasnej i czytelnej z punktu wwiedzenia konsumenta, segmentacji rynkowej.

Taka kategoryzacja funkcjonuje na rynku europejskim przy czym zdecydowanym pionierem w tym zakresie jest Francja . Do poszczególnych kategorii drobiu przypisane są określone wymagania, nad wypełnianiem których czuwa ministerstwo rolnictwa przy bezpośrednim udziale akredytowanych jednostek certyfikacyjnych. Francuzi podjęli takie działania już w latach sześćdziesiątych, w wyniku poważnego kryzysu wizerunkowego jaki dotknął wtedy tamtejszą branżę drobiarską

Generalnie można powiedzieć, że jesteśmy obecni przede wszystkim w Europie. Kolejny krok to umocnienie swojej pozycji poza Starym Kontynentem. Jednym z takich kierunków są kraje afrykańskie. Ten obszar nie jest jeszcze zbyt mocno rozpoznany przez nas, choć staramy się podejmować szereg działań promocyjnych dotyczących tego kontynentu. Bardzo ciekawym rynkiem jest np. RPA czy Benin. Ponadto chcemy zwiększyć naszą obecność w Chinach i Wietnamie. Planujemy tam kilkuletnią kampanię promocyjną. Ciekawym rynkiem wydaje się być również Japonia, ale podobnie jak większość krajów dalekiego Wschodu wymaga ona budowy wieloletnich relacji. Od dłuższego czasu wysyłamy do Japonii puch i pierze, które cieszą się doskonałą renomą na tamtejszym rynku i są uznawane za najlepszy surowiec w swojej kategorii na świecie. Taka pozycja daje nam szansę na rozszerzenie swojej oferty handlowej o mięso drobiowe i jego przetwory.

Półkula zachodnia pozostanie przez dłuższy czas kierunkiem praktycznie nieosiągalnym dla polskiego i europejskiego drobiu. Amerykanie i Brazylijczycy, obok Chin, są największymi producentami i eksporterami mięsa drobiowego na świecie. Raczej powinniśmy zwrócić uwagę na zagrożenia płynące z tamtej strony. Chodzi tu przede wszystkim o negocjowaną obecnie umowę handlową między UE a USA w ramach TTIP.

Wracając na rynek krajowy - zakłady drobiarskie potrzebują gospodarstw regularnie dostarczających żywiec.

Rolnik inwestujący w tą gałąź produkcji zdaje sobie sprawę ze skali  trudności towarzyszącej takiemu przedsięwzięciu. Zwłaszcza kosztów, jakie trzeba ponieść, zanim zacznie się na drobiu zarabiać.

Wg wyliczeń Instytutu Ekonomiki Rolnictwa by hodowla była opłacalna dla gospodarstwa rolnego, powinny powstać co najmniej cztery kurniki na 50 tys. sztuk kurczaków każdy. Czas odchowu kurcząt to od 35 do 63 dni. Gospodarstwo powinno więc w tym czasie wyprodukować od 100 do 300 tys. sztuk.

Inwestycja w kurniki to wydatek kilkuset tysięcy złotych.

Ponadto mogą się pojawić kłopoty z lokalizacją. Kurniki z hodowla przemysłową drobiu uważane są za uciążliwe dla środowiska.

Wysiłek jednak może się opłacić. Ile da się na tym zarobić? Według notowań publikowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, pod koniec marca ceny skupu drobiu rzeźnego - kurcząt typu brojler - wynosiły ok. 3,56 zł  za kg. W styczniu ta cena wynosiła ok. 3,38 zł.

Eksperci rynku drobiu prognozują, że cena skupu kurcząt brojlerów ukształtuje się na poziomie nawet 3,87 zł za kg w połowie tego roku kg, a na koniec trzeciego kwartału wzrośnie do 3,91 zł za kg. Przy tym wydajność rzeźna kurcząt, czyli stosunek masy tuszki mięsnej do masy ciała żywca, jest duży. Wynosi 70 proc.

Na opłacalność hodowli wpływ mają także ceny paszy. Według analityków, właśnie stabilizacja cen pasz  na stosunkowo niskim poziomie będzie miała największe znaczenie dla rozwoju produkcji drobiu. W ubiegłym roku niższe ceny pasz spowodowały poprawę opłacalności gospodarstw drobiarskich.

Jak podaje Eurostat, produkcja żywca drobiowego wzrosła o 9 proc. Korzystna relacja ceny żywca do paszy utrzymuje się także w tym roku.
Z kolei prognozy dotyczące całego rynku są optymistyczne, bo zarówno w Polsce, jak i innych krajach Unii Europejskiej spożycie mięsa drobiowego rośnie. I prognozy Komisji Europejskiej wskazują, że tak będzie jeszcze w najbliższych kilku latach.

Podkarpacie nie jest znaczącym producentem drobiu, jednakże u nas jest to znaczący gospodarczo sektor rolnictwa.

Produkcją drobiarską zajmuje się:

159 ferm produkujących brojlery kurze

19 ferm produkujących brojlery indycze

22 gospodarstwa produkujące brojlery gęsi

40 ferm produkujących jaja kurze

Mamy także 7 działających Grup Producentów Rolnych

Na Podkarpaciu funkcjonuje także zakład uboju i przerobu żywca drobiowego - Rzeszowskie Zakłady Drobiarskie RES-DROB Sp. z o.o.

Firma działa na rynku polskim, europejskim, eksportuje również do krajów afrykańskich i do Azji. Obecnie 50 proc. mięsa Res-Drob eksportuje do Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Czech, Słowacji, Bułgarii i Rumunii, a także do Wietnamu, Hong Kongu i do krajów Afryki środkowej. Asortyment Res-Drobu to mięso drobiowe w różnej postaci, zarówno świeże jak i mrożone.

Technologia przetwórstwa oraz pakowania umożliwia uzyskanie wyrobów, które zadowolą najbardziej wymagających klientów i pozwolą dostarczyć je w różne części świata bez utraty walorów. Firma współpracuje ze sprawdzonymi dostawcami, których fermy spełniają najwyższe normy. Zakład na bieżąco monitoruje jakość drobiu począwszy od etapu pisklęcia aż po gotową tuszkę.

Firma działa od ponad 65 lat, ale wciąż się modernizuje i wprowadza najnowsze technologie przetwórcze. Intensywny rozwój o ostatnich latach ma związek ze znaczącym unowocześnieniem rzeźni, które zaowocowało 40-procentowym wzrostem rocznej produkcji.

Rentowność produkcji drobiarskiej opiera się oprócz niskich cen paszy, także na zdrowiu ptaków i dobrostanie produkcji.  

Aby zaradzić temu wyzwania PODR w Boguchwale zorganizował w dniu 28.XI.2016 seminarium
Profilaktyka szkodników na fermie drobiarskiej, podczas którego omówiono metody zwalczania ptaszyńca kurzego oraz pleśniakowca lśniącego stanowiące najbardziej dokuczliwe formy szkodników na fermach drobiarskich. Podczas seminarium ARR omówiła wymogi dotyczące produkcji drobiarskiej i systemy wparcia w ramach Wspólnej Polityki Rolnej dla producentów drobiu. W seminarium wzięło udział 38 słuchaczy.