Zmiany zachodzące na rynku energetycznym powodują wzrost działań, których celem jest znalezienie alternatywnych źródeł energii.

Do najczęstszych kryteriów, które rządzą poszukiwaniami, doborem nowych surowców i technologii, można zaliczyć:

- niewyczerpalne źródło energii,

- opłacalność ekonomiczną,

- dostępność,

- korzystny wpływ na środowisko oraz zdrowie człowieka.

b_430_323_16777215_00_images_b2.jpg

Te nowe rozwiązania nie powinny ominąć biogazowni. W obecnych czasach biogaz można produkować nie tylko ze składowisk odpadów, oczyszczalni ścieków, ale przy wykorzystaniu odpowiednich instalacji np. z kiszonki kukurydzy, słonecznika, zbóż itp. I to jest rozwiązanie które w naszym kraju, patrząc na strukturę rolnictwa oraz możliwy do wykorzystania areał, można zastosować.

Pierwsze tego typu instalacje powstały na przełomie 2002/2003 r. i do dzisiaj pracują stabilnie, osiągając zamierzone zdolności wytwórcze. Obecnie buduje się równolegle w całej Europie kilkaset biogazowni energetycznych. Wytwarzany w ten sposób biogaz będzie wykorzystywany zarówno do produkcji energii elektrycznej, cieplnej oraz jako paliwo silnikowe (CNG) dla pojazdów samochodowych lub po standaryzacji wprowadzany będzie do sieci gazowej jako alternatywne źródło dla gazu wydobywczego.

Koszty budowy biogazowi są bardzo zróżnicowane. W zależności od jej rodzaju, wielkości i lokalizacji. Bardziej zaawansowanie techniczne biogazowni oznacza większe koszty. Przy budowie, trzeba liczyć się z wydatkiem 4-4,5 mln euro, aby wyprodukować 1 MW. Działająca w Polsce biogazownia firmy Poldanor kosztowała 4,3 mln zł, natomiast biogazownia na oczyszczalni ścieków w Inowrocławiu 2,4 mln zł.

Pojedyncza biogazownia może wyprodukować rocznie 4-8 tys. MWh, co starczy na obsługę 2-4 tys. gospodarstw domowych. Zdaniem Wojciecha Kurdziela, prezesa Polskich Biogazowni, spółki, która planuje budowę kilku biogazowni o łącznej mocy ok. 5 MW, w Polsce można wybudować 2-2,5 tys. biogazowni.

Szacuje się, że w przypadku biogazowni na kiszonki elektrownia o mocy 0,5 MW potrzebuje aż 10 tys. ton surowca rocznie, czyli uprawy z 200-220 hektarów.

W znowelizowanej ustawie o prawie energetycznym zakłada się, że od 1 stycznia 2010 r. zostaną wprowadzone usprawnienia w systemie wsparcia dla produkcji biogazu rolniczego.

Nowelizacja wprowadza dwa rodzaje certyfikatów: u dla biogazu przeznaczonego do sieci gazowej (tylko biogaz rolniczy), u dla biogazu pozyskiwanego z biomasy i przeznaczonego do produkcji energii elektrycznej w skojarzeniu z produkcją ciepła w wysokosprawnych jednostkach kogeneracji.

W tym przypadku producent będzie mógł uzyskać dwa rodzaje certyfikatów – zielony (energia z OZE) oraz żółty (kogeneracyjny). Dotyczy to zarówno biogazu rolniczego, jak i uzyskiwanego z komunalnych odpadów, osadów ściekowych, wysypisk śmieci.

Potencjał biogazowy Polski przekracza wielokrotnie krajowe zużycie gazu ziemnego, więc jest o co walczyć. Pozytywne skutki wdrażania technologii biogazowej obejmą nie tylko sektor energetyczny i przemysł, lecz również rolnictwo, środowisko naturalne, produkcję zdrowej żywności, postęp w nauce i w szeregu innych dziedzinach. Produkcja biogazu na dużą skalę może oznaczać zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego kraju, zmniejszenie deficytu gazowego państwa oraz w perspektywie długofalowej uniezależnienie się od importu gazu oraz wypełnienie zobowiązań unijnych dotyczących produkcji biopaliw i energii ze źródeł odnawialnych.

Do 2020 r. ma powstać 2 tyś. biogazowni rolniczych o mocy po ok. 1 MW.

Władze szacują, że w Polsce możliwa jest roczna produkcja 5-6 mld m3 biogazu, o parametrach gazu ziemnego. Oceniają, że z samych produktów ubocznych rolnictwa i przemysłu rolno-spożywczego można produkować rocznie około 1,7 mld m3 biogazu, co odpowiada około 10 proc. krajowego zużycia gazu. Opłacalność produkcji ma zapewnić nowy system finansowego wspierania wytwarzania prądu z biogazu rolniczego.

b_506_442_16777215_00_images_b3.jpg