Maj, czerwiec, lipiec są miesiącami intensywnego rozwoju pszczół, a także czasem niepożądanego przez pszczelarzy zjawiska – rójki. Powoduje ona utratę dużej ilości robotnic i dojrzałej matki. Przyczyną tego może być: niewłaściwa wentylacja ula, brak miejsca na składanie pokarmu oraz jaj przez matkę, nadmierna ilość pszczół, brak pożytku, uwarunkowania genetyczne.

Wśród pszczelarzy obowiązuje przekonanie, według którego właścicielem roju pszczelego jest ten kto go schwyta lub jeśli rój zamieszka w ulu wówczas bezwzględnie należy on do właściciela ula. Jest to przyczyną konfliktów i sporów kończących się nie często drogą sądową. Pszczelarz ścigający swój rój niejednokrotnie wchodzi na prywatną posesję, co niekiedy kończy się poważnym konfliktem ze strony właściciela gruntu i posądzeniem o bezprawne wtargnięcie na teren. Problem uciekających rójek istnieje od bardzo dawna i niemal we wszystkich krajach europejskich, w tym także w Polsce powstały odpowiednie regulacje prawne dotyczące prawa własności roju.

Takie regulacje prawne zawarte są w Kodeksie cywilnym (ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Dz. U. Nr 16, póz. 73 z późn. zm.), a dokładniej art. 182, który reguluje prawo związane z nabyciem i utratą własności roju pszczelego w następujący sposób:

  • 1. Rój pszczół staje się niczyim, jeżeli właściciel nie odszukał go przed upływem trzech dni od dnia wyrojenia. Właścicielowi wolno w pościgu za rojem wejść na cudzy grunt, powinien jednak naprawić wynikłą stąd szkodę.
  • 2. Jeżeli rój osiadł w cudzym ulu nie zajętym, właściciel może domagać się wydania roju za zwrotem kosztów.
  • 3. Jeżeli rój osiadł w cudzym ulu zajętym, staje się on własnością tego, czyją własnością był rój, który się w ulu znajdował. Dotychczasowemu właścicielowi nie przysługuje w tym wypadku roszczenie z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia.

Biorąc pod uwagę § 1 można stwierdzić, że pomimo wyrojenia i ucieczki roju z pasieki, z której wyszedł wciąż stanowi on własność pszczelarza i może on żądać jego wydania. Jednocześnie paragraf ten ogranicza czas do trzech dni od daty wyjścia roju. Po tym terminie, jeśli pszczelarz nie odnalazł swojego roju – staje się on niczyim (właściciel traci prawo własności) lub własnością tego, kto objął go w posiadanie, niezależnie od tego czy znajduje się on na wolnym powietrzu lub nie zajętym ulu. Zdarza się, że przed upływem trzech dni rój został wzięty w posiadanie przez innego pszczelarza – wówczas poprzedni właściciel ma w obowiązku udowodnienie, że przejęty rój jest jego własnością i że nie upłynął termin od wyrojenia się.

Pszczelarzowi ścigającemu swój rój wolno wejść na cudzą posesję, na której obecnie się znajduje. Jednak, gdy właściciel jedynie szuka swojego roju (nie wie gdzie się znajduje), wówczas prawo to mu nie przysługuje. Jeżeli w trakcie pościgu lub zdejmowania pszczół (np. z budynku, drzewa) pszczelarz wyrządzi szkody – wówczas jest on zobowiązany do ich naprawienia. Zdarza się, że właściciel gruntu, na którym przebywa rójka nie wyrazi zgody na wejście pszczelarza na swoją posesję - wówczas to on ponosi odpowiedzialność, za szkody wyrządzone przez właściciela roju, jeśli to skutkowało jego utratą.

W przypadku jeśli właściciel roju odnajdzie swoje pszczoły dopiero po upływie trzech dni od jego wyjścia z ula (tzn. gdy stanie się on już niczyim), wówczas właściciel roju może wejść na cudzą posesję tylko za zgodą właściciela nieruchomości. W przypadku wtargnięcia (bez uzyskania takiej zgody) - w myśl art. 343 § 1 i 2 kodeksu cywilnego - upoważnia właściciela nieruchomości do zastosowania obrony koniecznej, czyli odparcia samowolnego naruszenia posiadania, jednak nie może stosować przemocy względem osób.

Lecący rój osiada na różnych przeszkodach: elewacjach budynków, poddaszach, drzewach, spotykano je również na dzwonnicach, halach produkcyjnych lub w szybach wentylacyjnych. Często zdarza się, że kończy swój lot w ulu innego pszczelarza i tam się osadza. I tutaj można powołać się na § 2 w myśl, którego jeżeli rój osiadł w cudzym ulu nie zajętym, właściciel może jedynie domagać się wydania roju za zwrotem kosztów. Jednocześnie pszczelarzowi nie wolno samowolnie otwierać ula i przenosić jego części (np. korpus, ramki), a także wyłamywać plastry. W razie odmowy wydania roju, który osiadł w cudzym ulu nie zajętym (pustym) właścicielowi roju przysługuje prawo dochodzenia swoich roszczeń i może wnieść pozew do sądu o wydanie roju. Paragraf ten dotyczy sytuacji, jeżeli pszczelarz znalazł swój rój przed upływem trzech dni. Jeśli jednak nie został odnaleziony w tym terminie, wówczas rój staje się własnością właściciela ula.

Innym przypadkiem jest, gdy rój osiadł w ulu zajętym przez inną rodzinę pszczelą o czym mówi § 3 - jeżeli rój osiadł w cudzym ulu zajętym, staje się on własnością tego, czyją własnością był rój, który się w ulu znajdował. Dotychczasowemu właścicielowi nie przysługuje w tym wypadku roszczenie z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia. Rój w tym przypadku staje się własnością właściciela rodziny pszczelej, która zamieszkuje dany ul i bez względu na to czy pszczelarz odnalazł swoje pszczoły przed lub po upływie trzech dni od dnia wyrojenia się. O własności roju w tym paragrafie nie decyduje własność ula tylko fakt do kogo należy rodzina pszczela, która go obecnie zamieszkuje. Uzasadnienie tego paragrafu jest słuszne, ponieważ po zmieszaniu się pszczół nie ma fizycznej możliwości oddzielenia pszczół zamieszkałych od tych, które się „wprosiły”.

Spory o własność roju pszczelego zdarzają się stosunkowo rzadko. Wynikają one głównie z nieznajomości przepisów prawnych przez właścicieli posesji, na których osiadł rój. Przepisy w tym przypadku ograniczają prawo ich własności, a dają szczególne uprawnienia pszczelarzom.

Konfliktów i sporów o własność roju pszczelego można uniknąć poprzez stosowanie zabiegów mających na celu niedopuszczenie do wychodzenia niekontrolowanych rojów. Wielu doświadczonych pszczelarzy ma sposoby na zapobieganie rójkom, o niektórych z nich można poczytać na łamach prasy lub książkach pszczelarskich. Rójki nie są pożądanym zjawiskiem w pasiece, nie tylko obniżają zbiór miodu, przysparzają dodatkowej pracy, a także wywołują konflikty z sąsiadami.

 

Opracowała:

Lidia Sąsiadek